Audio Research Corporation (ARC) jest liderem w dziedzinie wysokiej klasy elektroniki audio od prawie 50 lat. W branży wypełnionej firmami, które przychodzą i odchodzą lub nie stają się rozpoznawalnymi na całym świecie markami, ARC przetrwała próbę czasu dzięki komponentom, które są pożądane przez entuzjastów – nie tylko ze względu na ich brzmienie, ale także za ich kunszt i godną uwagi obsługę klienta firmy.. ARC naprawi, odnowi lub przywróci większość produktów, które wyprodukowała, najlepiej jak potrafią firmy. Spróbuj i powiedz to o każdym innym produkcie, który posiadasz – audio, wideo lub innym.
Co więcej, ARC nadal projektuje, produkuje i testuje każdy komponent, który dostarcza ze swojego zakładu w Plymouth w Minnesocie. Jest to marka globalna, jednak wszystko jest nadal w 100 procentach „wyprodukowane w USA" Audiofile zaznajomieni z rynkiem wtórnym sprzętu audio wiedzą, że produkty ARC dobrze zachowują swoją wartość odsprzedaży. Dotyczy to zwłaszcza przedwzmacniaczy z serii Reference.
W 2016 roku firma ARC wprowadziła serię Foundation, która obejmuje przedwzmacniacz liniowy LS28 (7500 USD), przedwzmacniacz gramofonowy PH9 (7500 USD), przetwornik cyfrowo-analogowy DAC9 (7500 USD) i (ostatnio) wzmacniacz mocy VT80 (8000 dolarów). Celem ARC było zapewnienie, aby każdy komponent z serii Foundation miał ten sam rodowód, projekt i jakość wykonania, co z wyższej półki Reference Series, w której produkty kosztują dwa lub trzy razy więcej. Podobnie jak komponenty z serii Reference, seria Foundation wykorzystuje lampy próżniowe 6H30P w swoich obwodach analogowych.
Jako członek serii Foundation, przedwzmacniacz LS28 jest pierwszym przedwzmacniaczem liniowym tej firmy. W hierarchii produktów przedwzmacniaczy ARC znajduje się poniżej REF 6 (14 000 USD). Największą różnicą między nim a REF 6 jest to, że LS28 wykorzystuje cztery lampy 6H30 w obwodzie analogowym, podczas gdy REF 6 wykorzystuje sześć lamp 6H30P w obwodzie analogowym, a także jedną 6550WE i jedną 6H30P w zasilaczu.
Podłączenie
LS28 przybył wyjątkowo zapakowany w duże pudełko. Firma była nawet na tyle uprzejma, że do zdjęcia pokrywy LS28 dołączył pełnowymiarowy śrubokręt Stanleya, co trzeba zrobić, aby zamontować lampy. Włożyłem cztery oddzielnie zapakowane, wyraźnie oznakowane lampy, które ARC już wypalił, przetestował i dopasował elektrycznie w fabryce dla maksymalnej niezawodności i wydajności. Dołączenie śrubokrętu było fachowym akcentem, który przypomniał mi, że przy zakupie high-endu liczą się najdrobniejsze szczegóły. Byłoby mi łatwo wyciągnąć śrubokręt krzyżakowy z mojej skrzynki z narzędziami, ale ARC prawdopodobnie nie chciał przerywać mojego pierwszego wrażenia z LS28 takim rozproszeniem. Jednostka przyjechała również z Certyfikatem Zapewnienia Jakości,
LS28 jest dostępny w czarnym lub naturalnym wykończeniu (mój był w naturalnym wykończeniu), waży 15,9 funta i mierzy 19 cali szerokości, 6,5 cala wysokości i 13,7 cala głębokości. Spuścizna konstrukcja ARC zawarta w LS28 to uchwyty z przodu, które zwiększają całkowitą głębokość o kolejne 1,6 cala. Na przednim panelu znajdują się dwa duże pokrętła wyboru wejścia i głośności, a także sześć przycisków zasilania, menu, Enter, Mono/Stereo, Phase i Mute. Duży, fluorescencyjny, zielony wyświetlacz umieszczony na środku płyty czołowej jest ostry i czytelny, nawet z dużej odległości.
Z tyłu znajdziesz cztery pary wejść zbalansowanych i analogowych RCA, a także trzy pary wyjść zbalansowanych i RCA (dwa główne, jeden rekord). Zawiera również złącze RS-232 dla większej wygody. Metalowy pilot na podczerwień jest ciężki, dobrze wyważony i zawiera wszystkie niezbędne elementy, abyś mógł siedzieć w fotelu odsłuchowym przez wiele godzin maksymalnej przyjemności.
Podłączenie LS28 było proste. Przez cały czas korzystałem z kabli Wireworld Eclipse 7, prowadząc zbalansowane interkonekty od przetwornika cyfrowo-analogowego Mytek Brooklyn (łącze wymagane w momencie publikacji) przez interkonekty LS28 i RCA od LS28 do wzmacniacza klasy A First Watt SIT-2. Ponieważ korzystam tylko ze źródeł cyfrowych, DAC służył mi jako przełącznik wejść, co wymaga, aby do LS28 było podłączone tylko jedno zbalansowane wejście. Użyłem kabla sieciowego Wireworld Eclipse 7 zamiast standardowego kabla.
Menu LS28 jest przemyślane i funkcjonalne, a warto wspomnieć o kilku naprawdę fajnych funkcjach. Automatyczne wyłączanie wyłącza urządzenie po określonym czasie, gdy nie jest używane. Pomaga to zachować żywotność lampy, którą szacuje się na 4000 godzin. Funkcja resetowania głośności mówi LS28, aby albo zapamiętał ustawienie głośności dla każdego wejścia, albo zresetował je do zera po wyłączeniu zasilania. Wartość domyślna to zero, które pozostawiłem bez zmian. Doceniam również, że ARC programuje LS28, aby włączał się w trybie wyciszenia. Zapobiega to przypadkowym skokom głośności, które mogą wynikać z pozostawienia zwiększonej głośności podczas poprzedniej sesji odsłuchowej. Pilot zawiera przycisk Godziny, który pokazał mi, że LS28 miał 400 godzin użytkowania, kiedy zacząłem krytyczne słuchanie.
Performance
Charles Mingus pisze w notatkach do Blues & Roots (Atlantic, TIDAL MQA, 24/192), że nagrał album w odpowiedzi na krytyków, którzy mówili, że nie wystarczająco swinguje. Mniej eklektyczny niż poprzednie albumy, takie jak Pithecanthropus Erectus czy Mingus Ah Um, Blues & Roots jest mocno zakorzeniony w muzyce kościelnej gospel i nowoorleańskim jazzie i bluesie. I tak, huśta się. „Środowe spotkanie modlitewne w nocy”i "Moanin’" to najbardziej godne uwagi utwory na albumie. Obie piosenki zawierają róg obfitości melodii i rytmów, które dzięki LS28 okazały się bardziej zrozumiałe i przejrzyste. Bas Mingusa na „Moanin'” został zaprezentowany z większą głębią i uderzeniem, a saksofon barytonowy, sam w sobie instrument męski, był pełen mięśni. LS28 okazał się bardzo muzycznym przedwzmacniaczem, który potrafił tchnąć w nagranie życie i powietrze i który sprawił, że poczułem się bliżej intencji artysty na tyle, na ile jest to możliwe z Mingusem.
Dorastając, moi rodzice słuchali dużo Bobby’ego Darina i pamiętam, jak wczoraj słyszałem "Mack the Knife" w naszym domu. Ostatnio oglądaliśmy z żoną House of Cards na Netflixie, w którym występuje aktor Kevin Spacey. To skłoniło mnie do zagrania jej fragmentów z oryginalnej ścieżki dźwiękowej filmu do Beyond the Sea (Rhino, TIDAL). Spacey reżyseruje film, gra Bobby’ego Darina i umiejętnie śpiewa przeboje Darina. Aranżacje są wierne oryginałom Darina, a nagranie – z Abbey Road Studios – jest nowoczesne i odświeżające, z poważnym kunsztem muzycznym. Przejrzystość i obrazowanie w szybkim „Hello Young Lovers”zawierał poczucie lepszej trójwymiarowości dzięki LS28, w którym Spacey znajdował się prostopadle przed swoim zespołem, z perkusją i rogami za nim. Kontrabas na „Mack the Knife” był gładki, okrągły i pełny. Zapewniło to niezbędną ilość rozmachu, aby uhonorować najsłynniejszą piosenkę Darina, która przyniosła mu nagrodę Grammy w 1959 roku. Wreszcie, aranżacje rogów na „Beyond the Sea” były jasne i jazzowe, wszystko to zwiększało ogólną przyjemność słuchania.
W połowie lat 80. widziałem, jak fani Rush w Meadowlands w New Jersey wygwizdują zespół Marillion ze sceny w trakcie grania ich albumu Misplaced Childhood. To był obrzydliwy i smutny pokaz fandomu, a po koncercie kupiłem Misplaced Childhood. Nie mogłem uwierzyć własnym uszom. To było niesamowite. Pozostaję wielkim fanem Marillion, przynajmniej tych albumów z głównym wokalistą, mistrzem poety i genialnym autorem piosenek Derekiem W. Dickiem (aka Fish). Misplaced Childhood ostatecznie osiągnął status platynowy, a w lipcu 2017 roku został wydany jako zremasterowana przez Steve’a Wilsona edycja deluxe (Rhino/Parlophone). Remaster Wilsona jest dostępny na TIDAL i zawiera jedyny przebój Marillion, Kayleigh, przeprosiny Fisha dla kobiet, z którymi się spotykał i prawdopodobnie zniszczone przez niego związki. Poprzez LS28 głos Fisha unosił się w przestrzeni,
Gitarowe wprowadzenie w "Waterhole" (Expresso Bongo) poruszało się z przesadną, ale przyjemną niesamowitością przez scenę dźwiękową od lewej do prawej iz powrotem. Perkusja, grana z agresywnością i gniewem, była głęboka i pełna, ale wyraźnie oddzielona, uzupełniona kaskadowym utworem ksylofonowym wyłącznie w prawym kanale. Moim ulubionym utworem na albumie jest „Childhood’s End”. Zawsze przyjemnie jest słyszeć nowe rzeczy w nagraniu i po raz pierwszy udało mi się wyraźnie dostrzec ścieżkę akustyczną w lewym kanale podczas zwrotek. LS28 sprawił, że lista Misplaced Childhood stała się bardziej ekscytująca, intrygująca i emocjonująca niż kiedykolwiek wcześniej.
Drugi solowy album Eddiego Veddera, Ukulele Songs (Monkeywrench, TIDAL), to wyjątkowy album. Nie każdego dnia megagwiazda rocka sama produkuje folkowy album, którego głównym instrumentem jest ukulele. Pomimo tego, że Vedder i ukulele są dziwną kombinacją, okazuje się bardzo biegły i biegły w grze na tej miniaturowej gitarze. Prezentacja jest na ogół prosta, a Vedder i ukulele zajmują centralne miejsce. LS28 tchnął życie w przejrzystość i otwartość prezentacji, sprawiając, że Vedder i ukulele brzmią bardziej żywo. Na obu „Złamane serce” i „Dream a Little Dream”Ścieżka wokalna Veddera była do przodu i mocna, śpiewała głęboko w swoim zakresie, ale nigdy nie przezwyciężała ani nie obniżała się na maleńkim hawajskim chordofonie. Moim zdaniem wynikało to z doskonałości nagrania, ale także ze zdolności LS28 do renderowania złożonych fragmentów z delikatną precyzją. Większość utworów na Ukulele Songs to piosenki miłosne i moim zdaniem żaden nie jest lepszy niż „You’re True”. To właśnie z tą piosenką LS28 spisał się prawie najlepiej, prezentując kilka wyraźnie wyróżniających się utworów na ukulele, brzdąkając gorączkowo, w połączeniu z klasycznym wokalnym utworem w stylu Veddera z falsetem i jego okazjonalnym gardłem.
„Sleepless Nights”, duet z udziałem Glena Hansarda z The Frames, również został dobrze wyważony dzięki LS28, zawierającym naturalną łatwość, która sprawiała, że słuchanie było przyjemnością. Wreszcie słuchanie „Longing to Belong” było szczególnie satysfakcjonujące, ponieważ LS28 zaprezentował wiolonczelę godną pozazdroszczenia barwą i brzmieniem.
Nadszedł czas na muzykę na żywo i John Mayer’s Try! (Columbia, TIDAL) pasują do rachunku. Try! został nominowany do nagrody Grammy za najlepszy album rockowy w 2005 roku. Pomimo współpracy przy nagraniach z Ericiem Claptonem, BB Kingiem i Buddym Guyem, Mayer w swojej karierze nagrał wiele nieporozumień jako artysta solowy. Try! zawiera jednak niektóre z jego najlepszych prac, w połączeniu z okładkami Jimiego Hendrixa i Raya Charlesa. Trudno się spierać z poważnymi gitarowymi uderzeniami Mayera, a chemia tria – ciężki groove i wyczucie – działa dobrze, pomimo długich bluesowych jam, które nie otwierają nowych dróg i zbyt przypominają The Jimi Hendrix Experience. Werbel Jordana, puszczany werble, na Rayu Charles’ie „był twardy i suchy, tworząc głęboki rowek w przedwzmacniaczu LS28, który był wysunięty do przodu i mocny. Niemal czuło się napięcie w bębnie. Na „Something’s Missing” bas Palladino zawierał mocny dół.
„Gravity” i „Vultures” to dwa z moich ulubionych oryginałów Mayera na tym albumie, a LS28 był w stanie zbliżyć mnie do emocjonalnych wylewów tych występów. Mayer, Palladino i Jordan doskonale radzą sobie z zapewnieniem sobie nawzajem dużej przestrzeni muzycznej w tych utworach, ale dzięki LS28 każda piosenka brzmiała bardziej otwarcie, niż słyszałem w przeszłości. Gdybym miał opisać największy wpływ, jaki LS28 wywarł na Try! pomogłoby to, aby występy na żywo brzmiały jeszcze bardziej na żywo niż z innymi przedwzmacniaczami, które słyszałem.
Chociaż LS28 jest oczywiście przedwzmacniaczem dla muzyki przede wszystkim, jest również biegły w poprawianiu dynamiki i ogólnego realizmu filmów. Podczas mojej pracy z przedwzmacniaczem oglądaliśmy z żoną wiele filmów, w tym The Zookeeper’s Wife, Arrival, Collateral Beauty i Hell or High Water. Dla mnie klarowność głosu jest zdecydowanie najważniejszym aspektem oglądania filmów, a LS28 był wyjątkowy pod względem głosu i tonu, a także rozmieszczenia sceny dźwiękowej. Jeśli chodzi o efekty dźwiękowe, LS28 sprawdził się również dobrze w moim systemie dwukanałowym, dodając dodatkowe poczucie realizmu i przestrzeni do ogólnej jakości ścieżki dźwiękowej. Twoim priorytetem powinna być muzyka dwukanałowa z LS28, ale czuję się komfortowo mówiąc, że odda sprawiedliwość filmom, jeśli twój system jest również skonfigurowany do dwukanałowego kina domowego.
Minus
Ponieważ moje godziny odsłuchów przekroczyły 400, ARC LS28 brzmiał coraz lepiej. Zanim zacząłem krytycznie odsłuchiwać tę recenzję, trudno było znaleźć wiele wad dźwiękowych. To po prostu brzmi tak słodko. Jednak żadna jednostka za żadną cenę nie jest przykładem perfekcji, a LS28 ma pewne wady funkcjonalne. Po pierwsze, jest to produkt wyłącznie analogowy. Jeśli którekolwiek z twoich źródeł jest cyfrowe, będziesz musiał dodać swój własny DAC (tak jak ja), co zwiększa ogólny koszt.
Dziwne dziwactwo związane z funkcją automatycznego wyłączania czasami powodowało wyłączenie urządzenia podczas oglądania filmów/telewizji. Myślę, że można to naprawić, wydłużając czas wyłączenia z domyślnych dwóch godzin do czegoś większego, ale w ramach tej opcji dodałoby to znaczne godziny do lamp w ciągu tygodni i miesięcy.
Doceniona byłaby również możliwość wyboru alternatywnych kodów zdalnych. Mój nowy odtwarzacz Ultra Blu-ray Oppo UDP-203 poważnie zakłócał sterowanie balansem lewy/prawy w ARC LS28. Oczywiście Oppo mogłoby też dostarczyć alternatywne kody zdalne, co również rozwiązałoby ten problem.
Porównanie i konkurencja
Miałem trudności ze znalezieniem innych lampowych przedwzmacniaczy w cenie 7500 dolarów LS28. Ale oto lista innych godnych uwagi przedwzmacniaczy stereofonicznych, zarówno lampowych, jak i półprzewodnikowych: McIntosh C48 (4500 USD), PrimaLuna Dialogue Premium (3199 USD), Luxman Classic CL-38U (4490 USD), Parasound Halo JC2 BP (4 495 USD), Pass Labs XP-10 (5 250 USD), Ayre Acoustics K-5xe (4 350 USD) i Simaudio Evolution 740P (9 000 USD).
Podsumowanie
LS28 sprawił, że zacząłem się zastanawiać nad końcem drogi w audiofilskiej krainie. Dokąd zmierza hobbysta, który wydając 7500 USD, otrzymuje element tak luksusowy i wysokiej jakości jak LS28? Istnieją egzotyczne przedwzmacniacze kosztujące dwa lub trzy razy więcej, nawet firmy Audio Research, które raczej nie zagrają dwa lub trzy razy lepiej. Czy oni? Czy przed wydaniem takiej monety nie ma większego sensu znacznie ulepszyć swój pokój, a następnie wzmacniacz lub głośniki? W połączeniu z faktem, że żadna inna firma na rynku nie może dorównać usługom i wsparciu oferowanym przez ARC, propozycja wartości dla LS28 jest znacząca.
Dźwiękowo LS28 poprawi muzykalność twojego systemu poprzez precyzyjną i otwartą scenę dźwiękową, którą mogę opisać jako przewiewną i przejrzystą. Jako przedwzmacniacz lampowy brzmi ciepło i pełnią, ale nie przesadnie. Moim zdaniem ma zrelaksowany dźwięk, który nie przeszkadza muzyce, a raczej zwiększa ogólną przyjemność z prezentacji. I moim zdaniem tak właśnie powinien robić dobry przedwzmacniacz. Świetnie komponował się z moimi tranzystorowymi wzmacniaczami pracującymi w klasie A First Watt i Pass Labs, które same w sobie potrafią brzmieć lampowo i trójwymiarowo. LS28 dodał większą szybkość i uderzenie w dolnych oktawach, gładkość w zakresie średnich i czystość w wysokich tonach. Ogólnie rzecz biorąc, Audio Research LS28 jest bez wątpienia fantastycznym urządzeniem.

